…
Na początku cisza,
biel kartki jak śnieg
Myśl nieśmiało błyska
w głowie jeszcze lęk.
Słowo pierwsze spada
jak kropla na szkło,
za nim drugie zgoda,
niczym wersu tło.
Rytm się zjawia z cienia,
z głosu, który drży.
Rym jak spojrzenie
opowiada sny.
Wers się ciągnie dalej,
zdania łowią sens,
a wśród nich najdalej
milczeń cichy sens.
Kreśli dłoń litery,
serce śledzi takt,
myśl rozcina biel,
jakby pisał wiatr.
Lecz gdy myśl i dusza
wspólnie znajdą ton
wiersz się sam porusza,
wychodzi przed dom.
Nie trzeba go wołać,
sam zapisze się
w pół słowa, pół słowa
rozwinie swój śpiew.
